Powołania

4 Wspólnota prorocka i kontemplacyjna

„Wyleję Ducha mego na wszelkie ciało, a synowie wasi i córki wasze prorokować będą, starcy wasi będą śnili, a młodzieńcy wasi będą mieli widzenia” (Jl 3,1).

„Namaszczenie Duchem Świętym, przez które zostaliśmy namaszczeni dla głoszenia Ewangelii ubogim, jest uczestnictwem w Pełni Chrystusa. Z tej przyczyny my, którzy zostaliśmy wezwani do pójścia za Panem i współpracy z Nim w dziele zleconym Mu przez Ojca, napełnieni Jego Duchem, zobowiązani jesteśmy do ustawicznej kontemplacji i naśladowania Chrystusa, tak abyśmy żyli już nie my sami, lecz aby żył w nas rzeczywiście Chrystus. W ten jedynie sposób staniemy się skutecznym narzędziem Pana dla głoszenia Królestwa niebieskiego” (CC 39).

 

Wprowadzenie

XXII Kapituła Generalna (1997) skupiła swoje rozeznanie na profetycznym wymiarze naszej misjonarskiej posługi Słowa. W ten sposób Kapituła ukazała chęć skierowania do Zgromadzenia jednej z najbardziej owocnych perspektyw Adhortacji Apostolskiej Vita Consecrata, owocu Powszechnego Synodu Biskupów w 1994 roku: Świadectwo prorockie[1].

Podobnie nasza XXV Kapituła Generalna położyła szczególny nacisk na wymiar wspólnotowy, dotychczas mało podkreślany: ad-oratio – „Adoracja Boga w Duchu”. Adoracja jest odpowiedzią na wezwanie do kontemplowania „otwartymi oczami”, „nieba i ziemi, które są wypełnione chwałą Bożą”.

Kierując się tymi dwoma propozycjami Kapituły, pragniemy zgłębić tajemnicę naszej wspólnoty misyjnej z perspektywy proroctwa, kontemplacji i kultu. Robimy to w tej kolejności, aby nie wpaść w „contemplata aliis tradere” (dawać innym to, co jest rozważane), ale raczej w jednolitej wizji „contemplativus in missione” (kontemplacja w misji). Z tego powodu tytuł tego rozdziału brzmi: Wspólnota prorocka i kontemplacyjna.

 

1. Wspólnoty prorockie

Wszystkie formy życia w Kościele są powołane do proroctwa. Mojżesz ujął to bardzo dobrze, gdy wyraził bardzo intymne pragnienie i zawołał: „Oby tak cały lud Pana prorokował!”[2]. Życie konsekrowane jest powołane, aby w pokorny sposób wzmacniać prorocki i rozjaśniający wymiar całego Kościoła.

Mówienie o „proroctwie” Życia Konsekrowanego budzi obawy. Jesteśmy spadkobiercami wielkich tradycji prorockich. Ale kto z nas spontanicznie czuje się „prorokiem”? Która wspólnota nazwałaby się „wspólnotą prorocką”?

Jednak nietrudno stwierdzić, że są wśród nas prorocy, działania i inicjatywy prorockie oraz że jesteśmy spadkobiercami zgromadzeniowej tradycji prorockiej, którą podziwiamy: naszego Ojca Założyciela[3], naszych pierwszych misjonarzy, którzy rozszerzyli misję na odległe miejsca i inne kultury, przy bardzo niewielkich środkach i ryzykując zdrowie[4];  oraz proroctwo tak wielu Męczenników Synów Niepokalanego Serca Maryi…[5] Przywołujemy również prorockie świadectwo tego, co my nazwaliśmy „proroctwem poprzez zwykłe życie”, które odkryliśmy u wielu naszych braci[6].

Jednak mówienie o wspólnotach prorockich jest bardzo ryzykowne, mimo że wiemy, że jest to wezwanie Boga do nas w tym czasie i w kontekście, w którym żyjemy. Takie jest również wezwanie Matki Kościoła: podkreśla profetyczny wymiar Życia Konsekrowanego. Dał temu początek Sobór Watykański II, przedstawiając życie zakonne jako znak, który objawia, świadczy, zapowiada i głosi[7]. Adhortacja apostolska „Vita consecrata” była dokumentem kościelnym, który najszerzej rozwinął wymiar profetyczny, zwłaszcza w trzeciej części, gdzie przedstawia Życie Konsekrowane jako „Servitium caritatis”[8]. J.R.M. Tillard słusznie powiedział, że życie konsekrowane „wzmacnia prorocze skrzydło Kościoła”.

Z tego powodu zastanawiamy się, czy nasze wspólnoty wzmacniają prorockie skrzydło Kościoła lokalnego w kontekście, w jakim się znajdujemy.

Fascynujące jest to, że dzisiaj nasze Zgromadzenie nie chce wyłącznego monopolu na swój prorocki potencjał, ale raczej „wspólnego prorokowania” praktykowanego wspólnie z wieloma innymi ludźmi i wspólnotami. Zaczynamy od naszej „rodziny charyzmatycznej” w Kościele. Dlatego też jesteśmy wezwani również do solidarności i bycia promotorami innych ruchów prorockich, jednocześnie wnosząc naszą „klaretyńską” prorocką odrębność.

Proroctwo wspólnotowe będzie możliwe, jeśli będziemy bardzo uważni na znaki czasu, znaki Ducha w danym miejscu i historycznym momencie, w którym się znajdujemy, i który wymaga prorockiego stylu i działania.

 

2. Prorocki styl i działanie we wspólnocie

Czujemy się wezwani – jako Zgromadzenie i wspólnota Misjonarzy Klaretynów – do wyrażenia naszego prorockiego daru na różnych poziomach: (1) proroctwo gościnności lub przyjmowanie odmienności; (2) proroctwo sensu życia; (3) proroctwo dobrowolnego zubożenia; (4) proroctwo realizmu; (5) prorocza radość we wspólnocie; oraz (6) prorocka mądrość i wyobraźnia.

  • Proroctwo gościnności i wspólnotowej interkulturowości: przyjmowanie różnorodności.

Gościnność czyni nas sługami przymierza Boga z naszą ziemią i wszystkimi ludami, które ją zamieszkują. Bez gościnności nasze wspólnoty zamykają się w sobie, a nawet stają się wrogie i agresywne wobec tych, którzy są inni. Wykluczenie staje się głównym grzechem procesów globalizacji. Gościnność pozwala nam jednak przyjąć „innego”, odmiennego, obcego. Dzisiaj gościnność uważana jest za autentyczną kategorię teologiczną[9]: jej najwyższy wyraz przejawia się w ukrzyżowanym Synu Bożym, który otworzył swoje ramiona, aby nas przyjąć, nikogo nie wykluczając, kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami i niewierni wobec Jego Przymierza. W naszym Zgromadzeniu gościnność jest misyjna i prowadzi nas do zbliżenia się i przyjęcia „innych”: potrzebujących, marginalizowanych, wykluczonych, niedostosowanych, z innej kultury, religii, rasy i płci. Gościnność wobec „innych” czyni nas bardziej współczującymi, mniej instytucjonalnymi i bardziej „wśród”. Z tego powodu stworzyliśmy instytucjonalne przestrzenie dla wspólnej misji ze świeckimi, integracji kulturowej, wspólnot mieszkających w slumsach; i otwieramy się na różnorodność płci[10].

  • Proroctwo sensu życia

Wcześniej stawiano pytanie: jak żyć zgodnie z Bogiem? Teraz brzmi ono: jak żyć? Odłączenie od Boga sprawia, że wszystko inne jest banalne. Nowoczesność zdesakralizowała świat i uczyniła bożkami rzeczywistości, które zdesakralizowała. Dla wielu ludzi nauka jest dzisiejszą „teologią”, która wyjaśnia wszystko; ekonomia jest bogiem, który rozwiązuje wszystkie problemy; ludzie kochają pieniądze i naukę. Ale nowi bogowie są niewierni; nie zawsze towarzyszą człowiekowi; opuszczają go w rozpaczy, gdy staje w obliczu trudności, choroby i śmierci. W życiu konsekrowanym głosimy, że „bogowie i panowie ziemi nie zadowalają nas”[11]. Poprzez nasze śluby proroczo buntujemy się przeciwko bałwochwalstwu pieniędzy, seksu i władzy. Poprzez nasz sprzeciw i zachowanie staramy się być prorokami sensu życia. Tam, gdzie jest transcendentna nadzieja, tam jest sens. 

  • Proroctwo dobrowolnego ubóstwa

Dobrowolne ubóstwo demaskuje „nędzę dobrobytu”[12]. Ci, którzy szukają jedynie dobrobytu ekonomicznego, robią to kosztem zdrowia, kultury, edukacji i wzbogacenia moralnego. Bożek nowej ekonomii jest straszny, ponieważ bogaci nie potrzebują już biednych, aby się wzbogacić: po czasie wyzysku biednych nadeszło gorsze nieszczęście: oni nie są już potrzebni do wyzysku, bo w ogóle są niepotrzebni. Pieniądze mają nas uwolnić od naszych trosk; ale nieświadomie stają się to naszą najważniejszą troską. Aby mieć pieniądze, musisz zapłacić wysoką cenę, co czyni cię nieszczęśliwym. Kto zdoła uwolnić ludzi z niewoli ekonomii? W tym kontekście dobrowolne ubóstwo jawi się jako wyzwalająca, anty-bałwochwalcza alternatywa, jako potępienie niedoli dobrobytu. Dobrowolne ubóstwo wzywa nas do odrzucenia pewnych rzeczy, wyrzeczenia się komfortu oraz gromadzenia przedmiotów i pieniędzy, aby przezwyciężyć udrękę śmierci. Również w kontekście misji ekonomia musi być pozbawiona bożków, aby stała się tylko środkiem. Wyobraźnia prorocka da miejsce nowym sposobom okazywania wdzięczności, wiary w opatrzność, niebiznesowej obecności misyjnej, posługom nie nastawionych na zysk. 

  • Proroctwo realizmu, zwykłego życia

Bez realizmu w naszym życiu stajemy się niespokojni i łatwo wpadamy w depresję. Bez realizmu utopie i wizje tracą zdolność przemieniania, stając się spektakularnymi, ale nie dodającymi energii. Potrzebujemy „realizmu chrześcijańskiego”[13] lub „realizmu prorockiego”. Zasada realizmu nakazuje nam z jednej strony nie chcieć rzeczy, które przekraczają nasze zdolności charyzmatyczne (otrzymane talenty!), ale z drugiej strony także wykorzystywać wszystkie ich możliwości.

W naszych wspólnotach nie mamy niezwykłych charyzmatów ani proroctw o dużej intensywności. Jesteśmy grupami pielgrzymów, którzy pośród udręk, ciemności i pokus pielgrzymują, z całym ludem Bożym, do nowego Jeruzalem. Bycie wspólnotą wiąże się także z przycinaniem indywidualnych charyzmatów i proroctw. W naszym zbiorowym proroctwie różnice są integrowane. Dlatego nasze proroctwo ma niską intensywność, ale jest wykonywane przez bardzo długi czas. W tym prorockim modelu realizm jest ważniejszy niż utopia, codzienne życie niż wielkie wydarzenie, stulecie niż chwila. W naszym Zgromadzeniu nazwaliśmy to „proroctwem zwykłego życia”[14].

Prorocka wyobraźnia i profetyczny realizm utrzymują trwałe napięcie i kontrast. Jezus w scenie trzech pokus na pustyni jest dla nas paradygmatem realistycznego proroctwa. Apokaliptyczny Jezus, który płacze przed Jerozolimą, jest dla nas paradygmatem utopijnych proroctw. Oba typy proroctw, realistyczne i apokaliptyczne, współistniały na przestrzeni dziejów w pewnym napięciu. 

  • Prorocka radość we wspólnocie

Nasza postmodernistyczna i zglobalizowana kultura obsesyjnie szuka szczęścia, które jest mylone z przyjemnością i ma być osiągane poprzez konsumpcję, marnotrawstwo i korzystanie z seksualności. Zdrowie i seksualność stają się coraz bardziej powszechnymi obsesjami. Każdy, kto nie spełnia kulturowych stereotypów dotyczących ciała i seksualności, ma niewielką wartość[15]. Pragnienie szczęścia jest większe niż faktyczna radość z niego. Wszystko, co nie przynosi przyjemności, jest uważane za nieszczęście. Jest oczywiste, że ta kultura dotyka nas, osób konsekrowanych. Ale w naszej ascetycznej tradycji mamy środki, które pozwalają nam kultywować nasze kontrkulturowe proroctwa. Znamy sztukę trzymania się z daleka od przeciwności, aby nas nie pokonały. Wiemy, że nie wszystkie przeciwności są karą i że nic nie jest osiągane bez wysiłku. Wiemy, że możemy żyć z cierpieniem i znaleźć w nim moc odkupienia. Wielu naszych braci ma szczęśliwe i błogosławione oblicze, ponieważ żyją błogosławieństwami Jezusa. Najbardziej fascynującym owocem życia konsekrowanego jest zachowanie nadziei, dobrego humoru i radości pośród tragedii na świecie i w życiu osobistym oraz umiejętność utrzymywania „trwałej euforii”. Co nie kłóci się, w naszym prorockim realizmie, z tzw. proroctwem łez[16]. Alternatywne życie, proponowane przez Życie Konsekrowane, pociąga za sobą symboliczne przejście przez Getsemani, poprzez sąd religijny lub polityczny, publiczną hańbę lub wspinanie się i upadanie na drodze Kalwarii. Podobnie jak Jezus, musimy także płakać z powodu strat i w obliczu tragedii kultur, które zamykają swoje drzwi przed Bogiem. Prorockie szczęście wierzy, że „błogosławieni, którzy płaczą”, ponieważ Bóg otrze łzy z ich oczu. Dlatego płacz może zmienić się w uśmiech i nadzieję, w każdej sytuacji. 

  • Mądrość i wyobraźnia prorocka

Narasta poczucie tęsknoty za „mądrymi” mężczyznami i kobietami, którzy są w stanie pokierować ludzkością w czasach zamętu, chaosu i zmian. Mądrość jest darem Ducha, który łączy i jednoczy naszą wiedzę, uczucia i doświadczenia. Dar mądrości łączy i integruje trzy etapy czasu: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Proroctwa biblijne mają wiele wspólnego z darem Mądrości. Niektórym ludziom dana jest mądrość, aby oświecić i poprowadzić ludzkość do Kościoła. Osoba obdarowana tym darem ma nie tylko zdolność poznania tego, co się dzieje, ale także wnika w tajemnicę rzeczywistości i otrzymuje możliwość „otwarcia księgi i złamania jej pieczęci”; używa „siedmiu oczu” Ducha do postrzegania rzeczywistości i historii; otrzymuje wrażliwość Boga. Dlatego mądry człowiek jest solidnie ugruntowany i służy innym jako wsparcie i przewodnik.

Mądrość jest przewodnikiem, który widzi, który czuje, który odzwierciedla w sobie mądrość Bożą. Mądrość jest międzykulturowa. Mądrzy ludzie przewartościowują kultury, otwierają je na nowe horyzonty i nadają im solidność. Mądrość jest najlepszym środkiem pośredniczącym, umożliwiającym dialog międzykulturowy i sojusz cywilizacji. Dlatego w tych czasach przemian, wzajemnej komunikacji i zależności, mądrość jest nieocenionym darem. Mądrość prorocza jest darem koniecznym do przezwyciężenia fundamentalistycznych wizji, dogmatyzmu i potępiającego stosunku do „tego, co inne”. Dar mądrości widzi alternatywy tam, gdzie wydaje się, że jest ślepy zaułek; odkrywa życie, w którym zwyciężała śmierć. Mądrość jest pogodna, pełna wyobraźni, twórcza; nieprzewidywalne sprawia pewnym, trudne łatwym, nierealistyczne wykonalnym. Jezus jest Mądrością Bożą, która głosi: „Uczcie się ode Mnie… bo moje jarzmo łatwe, a moje brzemię lekkie".

Żyjemy w czasie, gdy nasze wspólnoty mogą wzmocnić prorockie skrzydło Kościoła, właśnie w dziedzinie mądrości. Fakt, że w najstarszych regionach Zgromadzenia się starzejemy, nie jest nieszczęściem, ale okazją do przekazywania daru mądrości ludowi Bożemu i społeczeństwu. Proroctwo i mądrość prowadzą nas do odkrycia daru duchowego ojcostwa, który jest nam dany. W ten sposób „nasi starsi będą prorokować”. Jest to proroctwo mądrości.

Autentycznym proroctwem jest odważne płynięcie pod prąd pośród fal stałości i konwencjonalizmu. Z takiej odwagi rodzi się zmiana wizji i myślenia; powstaje łaska prawdziwej „metanoi”. Ten, kto otrzymał łaskę takiej zmiany, takiego doświadczenia, staje się jakby detonacją, eksplozją w swojej wspólnocie. Służba prorocka, której potrzebujemy dzisiaj, musi pojawić się jako nowa nieliniowa, integracyjna i relacyjna świadomość.

Styl wspólnoty profetycznej dodaje nam energii do zwracania uwagi na wyzwania naszych czasów, naszych miejsc i do udzielania im prorockiej odpowiedzi. Ostatnia Kapituła Generalna przestawiła nam następujące wezwania Boga: (1) Wołanie Matki Ziemi; (2) Wołanie ubogich o sprawiedliwość; (3) Marzenie o pokoju i pojednaniu; (4) Sens życia i opieka; oraz (5) Nowy kontynent cyfrowy i technologiczny. 

 

3. Wspólnota kontemplacyjna

Kontemplacja jest formą modlitwy, ale jest także sposobem bycia i działania we wspólnocie „w misji”[17]. Kontemplacja to nie jest zamykanie oczu, patrzenie do wewnątrz i wyobrażanie sobie transcendentnych kwestii, które mają niewiele wspólnego z problemami dotykającymi dzisiejszą ludzkość. A „jeśli Bóg tak umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał”, to jak będziemy Go kontemplować, jeśli odłączymy się od świata? „Mistyka otwartych oczu” (J.B. Metz) mówi, że nie znajdziemy Boga „kopiącego tunele w duszy” (Erich Przywara), ani odsuwając się od realnego świata, ale poprzez przenoszenie się na inne poziomy postrzegania. Ale jak to zrobić?

Postawa kontemplacyjna otwiera nas na dwuznaczność, paradoks i nieznane; oddziela nas od zestawu z góry przyjętych sposobów bycia i myślenia. Kontakt z naszym Bogiem, podążanie za Jezusem i otwarcie się na Ducha to jedno z najtrudniejszych, ale zasadniczych zadań wewnętrznych. Prowadzi nas to do miłowania świata tak, jak miłuje go Bóg.

Poważne szukanie Boga w naszym prawdziwym świecie to trudna i niebezpieczna przygoda. Oznacza odsłonięcie się przed Bogiem w ludzkiej rzeczywistości, która tak często Go kwestionuje i odrzuca; bo Bóg jest kwestionowany i odrzucany wszędzie tam, gdzie jest niesprawiedliwość, przemoc, dzikość, śmierć, klęski żywiołowe, choroby, depresja… Dietrich Bonhoeffer szukał Boga w takich okolicznościach – w obozie koncentracyjnym i podczas wojny! Znalazł go w cierpieniu i powiedział sobie: „Tylko Bóg, który cierpi, może mnie zbawić”. Kolejnym doświadczeniem kontemplacyjno-mistycznym było doświadczenie Etty Hillesum w ostatniej fazie pobytu w obozie zagłady w Auschwitz, które pozwoliło jej napisać w swoim dzienniku: „A jeśli Bóg nie pomoże mi iść dalej, to muszę pomóc Bogu”[18].

Nasze życie konsekrowane jest kontemplacyjne, kiedy w ofiarach odkrywa Boga zasmuconego, cierpiącego, zmarginalizowanego, odrzuconego; utożsamione z Ukrzyżowanym woła: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił”; jest kontemplacyjne, kiedy odkrywa boską energię wszędzie, wokół nas i poprzez wszystko, jako osobistą dynamikę przejawiającą się we wzajemności, kreatywności, integracji i gościnności. Ta energia ucieleśnia się w nas. Wszystko jest częścią tajemnicy tego, jak Bóg nas rodzi od wieczności, ponieważ jest „wiecznym ojcem – wieczną matką”. Energia Boga zawsze działa na rzecz stworzenia[19]. Kontemplujący to ten, kto czuje się ugruntowany w Bogu, wcielony w Jezusa Chrystusa i pozwala, aby Duch Święty oddychał i poruszał się poprzez niego lub nią. Pragnienie, by żyć bardziej kontemplacyjnie, jest dziełem Ducha.

Kontemplacja otwiera nasze serca na słuchanie „innych” w poszukiwaniu prawdy, bez skupiania się na tym, co chcielibyśmy usłyszeć lub od nich otrzymać. W przestrzeni kontemplacyjnej nie staramy się kontrolować innych. Odkrywamy, że nie zawsze potrafimy najlepiej reagować na wyzwania. Kiedy stajemy się bardziej kontemplacyjni, jesteśmy bardziej zdolni do uświadomienia sobie różnic i zrozumienia ich, bez pogardliwych określeń. Uczymy się „zapierać samych siebie”[20], co jest niezbędnym warunkiem naśladowania Jezusa.

Żyjemy w szybkim tempie, w takim pędzie, że odrzucamy kontemplację z powodu braku osobistego i wspólnego czasu. Kontemplacja wymaga czasu, a my go nie mamy! Zwykle „reagujemy” na sytuacje, a nie „odpowiadamy”, ponieważ mówimy, że nie mamy czasu. Nie wchodzimy w przestrzeń kontemplacji, bo boimy się paraliżu, braku aktywności, braku pracy. A jednak prawda jest taka, że ​​autentyczna kontemplacja jest źródłem zdolności twórczych i wytwórczych. Mistycy i kontemplatycy wiedzą, że prawdziwa kontemplacja kończy się działaniem i że często działanie jest bardziej radykalne, ponieważ ma swoje korzenie w kontemplacji.

Atmosfera kontemplacyjna powoduje różne spotkania, w których jest miejsce na przerwę, bezruch, brak natychmiastowej potrzeby mówienia lub chwytania za mikrofon, ale nigdy bierność, apatię czy niepokój. Kontemplacja nie polega na milczeniu, zamknięciu się w naszych myślach; to pozwolenie, by dotknął nas Duch, otwarcie się, aby wlał się w nasze serca i przemienił je[21]. A to wymaga pewnej dyscypliny. Synergia pojawia się, gdy zapominamy o sobie i słuchamy innych z uwagą i miłością.

W tekstach pawłowych znajdujemy zachęty: „Nie zasmucajcie Ducha Świętego”[22], „Ducha nie gaście”[23], abyśmy nie przeszkadzali Duchowi tchnąć w nas życie. Kościół jest miejscem działania Ducha Świętego: „gdzie jest Duch, tam jest Kościół; a gdzie jest Kościół, tam jest Duch” (św. Ireneusz).

Dobrze znana definicja Karla Rahnera, że ​​chrześcijanin XXI wieku „albo będzie mistykiem, albo nikim”, odnosi się do naszej wspólnoty. Jest zaproszeniem do wyruszenia w podróż ku mistyce, aby nasze życie miało sens i było pociągające.

 

4. Wspólnota liturgiczna – kiedy kontemplacja staje się adoracją

Nie powinniśmy zapominać, że jedną z podstawowych cech wspólnoty misyjnej jest jej wymiar kontemplacyjny i liturgiczny[24]. Bardzo ważne jest, aby być wspólnotą włączoną do „Missio Dei”, aby poznać Boga, kontemplować w ciszy, wielbić Go, celebrować Jego obecność i żarliwie szukać Jego woli:

„Zatrzymajcie się, i we Mnie uznajcie Boga wzniosłego wśród narodów, wzniosłego na ziemi” (Psalm 46, 11).

„Missio Dei”, które określa nasze życie misyjne i wspólnotowe, musi stać się wielkim centrum naszej kontemplacji. Ma to wiele wspólnego z liturgią wspólnotową. Liturgia ukształtowana przez „missio Dei” nadaje kształt, karmi i wysyła wspólnotę misyjną, tak jak to uczynił Jezus: „Jak Ojciec mnie posłał, tak i ja was posyłam”[25].

Czasami myślimy, że najważniejszą rzeczą w liturgii jest uczynienie jej atrakcyjną dla ludzi. W tym sensie nie wolno manipulować liturgią. To nie jest teatr ani przedstawienie, w którym postacie zdobywają ludzi swoim zręcznym występem. W liturgii Duch stwarza alternatywne wizje i objawia miłującą wolę Boga wobec świata i naszej konkretnej historii[26].

Liturgia ukształtowana przez misję - odnosimy się tu do Eucharystii, ale także do Liturgii Godzin, do wspólnotowej modlitwy, do namaszczenia w sytuacji chorób psychicznych, fizycznych i nałogów – to liturgia, w której wspólnota jest jednocześnie pasywna i aktywna, jak wspólnota z Apokalipsy. Wspólnota w liturgii jest zgromadzeniem chrześcijan w misji z Bogiem, współpracowników Ducha Świętego, którzy ucieleśniają Ewangelię Jezusa Chrystusa[27]. „Idźcie w pokoju Chrystusa” nie powinno być rutynową formułką, ale codziennym posłaniem, które kształtuje wspólnotę.

Liturgia kościelna jest dla naszej wspólnoty ekosystemem duchowym – prorockim i kontemplacyjnym – w którym codziennie integruje się każdy dzień. Rok liturgiczny ze wszystkimi kolorami, porami roku i świętami jest autentyczną drogą duchowości, którą przemierzamy jako wspólnota wraz z całym ludem Bożym. Wspólnota liturgiczna nie izoluje się ani nie odcina od historii. W każdym momencie liturgii wspólnota czuje się połączona z Duchem Świętym, który zamienia dary w Ciało i Krew Jezusa i ofiaruje je nam w komunii – jako pokarm i napój.

„Uświęć te dary mocą Twojego Ducha, aby stały się dla nas Ciałem i Krwią naszego Pana Jezusa Chrystusa” (II Modlitwa Eucharystyczna, pierwsza epikleza).

To także Duch sprawia, że „Słowo”, które słyszymy głoszone na zewnątrz, przenika do głębi naszych serc i przemienia nas. Duch jest głównym twórcą komunii we wspólnocie:

„Pokornie błagamy, aby Duch Święty zjednoczył nas wszystkich, przyjmujących Ciało i Krew Chrystusa” (II Modlitwa Eucharystyczna, druga epikleza).

 

DO REFLEKSJI OSOBISTEJ I WSPÓLNOTOWEJ

 

1. Jakie cechy proroctwa są najbardziej obecne w naszej wspólnocie i czego nam brakuje?

2. Jak rozumiemy i jak uobecnia się w nas kontemplacyjny wymiar naszego życia?

3. Co oznacza liturgia dla naszej wspólnoty we wszystkich jej przejawach – Liturgia Godzin, sprawowanie Eucharystii, sakramentu pojednania, a także modlitwa i namaszczenie chorych? Porozmawiajcie o tym.

 

   PRZYPISY:

[1] Por. Jan Paweł II, Adhortacja Vita Consecrata, 84-95. Misjonarze Klaretyni, Dokument XXII Kapituły Generalnej W Misji Prorockiej, Rzym 1997, 1. p. 8.

[2] Lb 11, 25.

[3]Nasz Założyciel, Ojciec Antoni Maria Klaret, czuł się namaszczony przez Ducha Jezusa. Źródło swojego misjonarskiego powołania odnalazł w prorokach, a nade wszystko w Jezusie, Proroku czułym i urzekającym, bliskim ludowi, lecz będącym także znakiem sprzeciwu, prześladowanym aż do śmierci na krzyżu. (...) Posiadał wielką wrażliwość na zło jego czasów. Założył nasze Zgromadzenie i we «Wzorze Misjonarza» przekazał nam jak przedłużyć profetycznie jego projekt” EMP 17.

[4]Podczas prawie 150 lat istnienia, nasze Zgromadzenie pogłębiło charyzmat klaretyński i jego profetyczny wymiar. Powodowani miłością i zapałem apostolskim, niektórzy z naszych braci zaistnieli na obszarach misyjnych, uznanych przez innych za niedostępne z powodu szczególnych trudności (Gwinea Równikowa, Chocó)” EMP 18.

[5]Byli i tacy, którzy nie cofnęli się przed oddaniem życia za Jezusa i za braci. (...) Kościół dał nam za wzór prorocki naszych Męczenników z Barbastro” EMP 18.

[6]Wielu przyjęło apostolski styl życia naznaczony prostotą, wędrowaniem, bezinteresowną służbą Kościołowi, duchem wspólnotowym i zgromadzeniowym oraz ciągłym pośrednictwem misjonarskim, jak Ojcowie Clotet i Avellana. «Wzór misjonarza» urzeczywistnił się w wielu z nas: kapłanach, diakonach, braciach i studentach (...)” EMP 18.

[7] Do tego odwołuje się Sobór Watykański II w LG 44, przedstawiając profesję rad ewangelicznych jako „znak”, który może i powinien skutecznie przyciągać wszystkich członków Kościoła do wypełniania, bez naruszania, obowiązków życia chrześcijańskiego. Wskazuje również, że ten sposób życia ma misję naśladowania i reprezentowania w Kościele stylu życia Jezusa oraz Objawienia świadectwa, aby zapowiadać, głosić i ukazywać nowe i wieczne życie zdobyte przez odkupienie, moc chwalebnego Chrystusa. Powodem istnienia życia zakonnego jest „bycie znakiem” wyrażonym przez siedem czasowników lub czynności. Odbiorcami tych działań są członkowie Kościoła, wszyscy wierni, wszyscy ludzie. W kolejnych dokumentach podkreślono prorocki wymiar życia zakonnego: „Wspólne życie braterskie w różnych formach zawsze przejawiało się jako radykalizacja wspólnego ducha braterskiego, który jednoczy wszystkich chrześcijan. Wspólnota zakonna jest namacalnym przejawem komunii założonej przez Kościół, a jednocześnie proroctwem o jedności, do której dąży jako ostateczny cel” (Życie braterskie we wspólnocie, 10).

[8] „Profesja rad ewangelicznych przedstawia je jako znak i proroctwo dla wspólnoty braci i dla świata” (por. VC, 15). W wezwaniu znajduje się również obszerny rozdział poświęcony „prorockiemu świadectwu życia konsekrowanego w obliczu wielkich wyzwań naszych czasów” (por. VC, 84-95).

[9] Por. Hans Boersma, Przemoc, gościnność i krzyż. Ponowne przyswojenie tradycji pokuty, Baker Academic, 2004; Leonardo Boff, Cnoty dla innego możliwego świata. Gościnność: prawo i obowiązek wszystkich, Sal Terrae, Santander 2006; Luke Bretherton, Tolerancja, gościnność i edukacja: propozycja teologiczna, w: SCE, 17.1 (2004), 80-103; Byrne, Brendan, Gościnność Boga: Lektura ewangelii Łukasza, Liturgical Press, Collegeville, 2000; Innerarity D, Etyka gościnności, Peninsula, Barcelona 2001; Pohl, Christine, Tworząc miejsce: Uzdrawiająca gościnność jako tradycja chrześcijańska, Eerdmans, Grand Rapids, 1999; Richard, L, Żyć gościnnością Boga, OIUMSA, Buenos Aires, 2000.

[10] Warto tu wspomnieć list okólny Przełożonego Generalnego, o. Mathew Vattamattam, o interkulturowości i naszych relacjach wspólnotowych.

[11] Ps 16.

[12] Por. Pascal Bruckner, Nędza dobrobytu, Tusquets, Barcelona, 2002. Pascal Bruckner opublikował ją w 2002 roku i zdobył nagrodę „Book of Economy 2002”. Tytuł jest echem zdania Marksa „nędza filozofii”.

[13] Por. Reinhold Nieburh, Chrześcijański realizm i problemy polityczne, Schribners, Nowy Jork 1953.

[14]Obecne w nas często proroctwo zwyczajnego życia jest tym co umożliwia wielkie proroctwo nadzwyczajnych momentów. Przejawia się ono w modlitwie, jako wyraz przyjaźni z Bogiem; w nieustannym poszukiwaniu Jego woli; w relacjach, a przede wszystkim w czułości, radości życia, współczuciu, zaufaniu, służbie”. EMP 24.

[15] Pascal Bruckner, Nieustanna euforia (W obowiązku bycia szczęśliwym). Tusquets. Barcelona, 2001, Por. tamże, Pokusa niewinności, 1996.

[16] Por. A. Arvalli. Życie Konsekrowane jako proroctwo? Łzy trudnego i niedokończonego przejścia. „Credere Oggi” 27 (2007), ss. 131-144.

[17] „Obserwując sytuację w świecie, w Kościele i w Zgromadzeniu oraz nasze własne życie w świetle Definicji Misjonarza, odczuliśmy wezwania do odkrycia tego, jak Pan Jezus kroczy razem z nami w słuchaniu Jego Słowa, w siadaniu przy Jego stole, a rozpłomienieni przez Niego, w powrocie do wspólnoty, aby być znowu posłanymi przez Niego”. Misjonarze Klaretyni, Deklaracja XXIV Kapituły Generalnej „Ludzie Płonący Miłością”, n. 51.

[18] Etty Hillesum, Dziennik, 11 lipca 1942.

[19] Por. Anna Hunt, Co mówią o Trójcy. Paulist (Australia), 1998.

[20] Mt 16, 20.

[21] Rz 5, 5.

[22] Ef 4, 30.

[23] 1 Tes 5, 19.

[24] Postaramy się, aby każdy z nas wyznaczył priorytetowe miejsce w swoim życiu na uważne słuchanie Słowa Bożego, godne sprawowanie Eucharystii, codzienną modlitwę i nabożeństwo do Serca Maryi (por. CC 33-38). Postaramy się także o miesięczne skupienie i ćwiczenia duchowne (por. CC 52) i niech wspólnota pomoże nam w tym wszystkim zachowując rytm i konieczne warunki. HAC, 54.1.

[25] J 20,21. Por. Andrew Rider, Liturgia ukształtowana przez misję, International Review of Mission 95 (2006), s 352-358.

[26] Por. Timothy Miller (red.), Duchowe i wizjonerskie wspólnoty: wyjść aby ocalić świat. Burlington, Ashgate, 2013.

[27] Tim Suttle, Jezus publicznie: ujawniając naturę Boga w twojej wspólnocie. Kansas City, The House Studio, 2012.

 

©2021 Misjonarze Klaretyni Prowincja Polska. Wszelkie prawa zastrzeżone
Zadaj pytanie on-line